Wojaże Justyny

Wyprawy małe i duże

Hey there! Thanks for dropping by Theme Preview! Take a look around
and grab the RSS feed to stay updated. See you around!

Archive for Wrzesień, 2014

Kim jestem i czemu tyle podróżuję?

Dziś dla odmiany… kilka słów o mnie. Tak mi przyszło do głowy, że jednak wypadałoby się przedstawić, bo nie miałam okazji wam trochę o sobie opowiedzieć. Mam na imię Justyna i pracuje w branży szkoleniowej. Nie, nie jestem panią od turystyki, a mój blog nie jest formą reklamy jakiegoś biura podróży. Traktuje go raczej jako prywatny pamiętnik z podróży wszelakich.

noclegi w dobrych hotelach

Wróćmy jednak do mojej pracy. Prowadzę rozmaite szkolenia np. jak dobrze zaprezentować się na rozmowie kwalifikacyjnej, jak skutecznie się komunikować, jak sprzedawać itd. Ze szkoleniami jeżdżę po całej Polsce, a kilkukrotnie wybrałam się nawet na szkolenia zagraniczne do Czech czy Niemiec. Z racji takiego zawodu bardzo często podróżuję. W czasie podróży służbowych zwykle zwiedzam jedynie hotele, stąd często piszę o różnych noclegach. Powiem jedno, uwielbiam się przemieszczać i niczego nie żałuję.

Często podróżuję służbowo. Jestem przyzwyczajona do szybkiego pakowania małej walizeczki i posiadłam umiejętność minimalizowania ilości rzeczy niezbędnych do zabrania ze sobą. Jak mi się to udaje?

noclegi a wyjazd służbowy

Wyjazdy służbowe trwają zwykle 2 dni, a nie 7, 10 czy 14 jak urlop. Długość wyjazdu ma znaczenie. Na tygodniowe wakacje niektóre panie pakują już całą szafę, a na dwa dni tylko… pół. Szkolenia trwają często dwa, góra trzy dni. Podobnie z delegacjami: jedziesz, załatwiasz co trzeba, idziesz spać, rano uzgadniasz ostatnie szczegóły, podpisujesz umowę i wracasz do domu. W międzyczasie możesz się zrelaksować w hotelu za który płaci pracodawca lub zwiedzasz miejsce do którego zajechałaś. Nie potrzebujesz więc panikować i kupować odpowiednich strojów przed wyjazdem, to tylko dwa dni. Oficjalna sukienka, łagodniejszy wieczorny look, oraz wygodny zestaw na miasto czy do zajęć fizycznych… tyle wystarczy.

Dobrze jest poznać trochę informacji o hotelu, do którego jedziemy. W wyższej klasy hotelach otrzymasz ręczniki, żel pod prysznic i szampon, a tym samym odpada ci kilka rzeczy do spakowania. I tak można wymieniać, usuwasz rzeczy z listy aż do skutku.

Podróże służbowe… tuczą!

Nie znoszę podróży służbowych. Zwykle nie ma wtedy mowy o relaksie, przebywasz w gronie mniej lub bardziej lubianych pracowników z firmy, w której pracujesz, musisz brać udział w często niełatwych spotkaniach biznesowych. Mówiąc krótko: wyjazd służbowy to nie sielankowa wycieczka. Mimo to, wyjazdy służbowe mają te zaletę, że to ktoś inny płaci za nocleg. Czasem możesz trafić do hotelu, na który prywatnie nie mógłbyś sobie pozwolić. A tak możesz poczuć ten standard: pięknie urządzone wnętrza, stylowy wystrój, wielkie, wygodne łóżka i szereg różnych atrakcyjnych dodatków np. darmowa sauna, mini golf, boisko do gry w koszykówkę i basen.

hotelowy basen

Drugą kwestią jest sam catering. A ten w czasie wyjazdu służbowego z wyższej półki może być naprawdę niezły. Ostatnio na służbowym szkoleniu chyba przytyłam dwa kilo. Na obiad pyszny krem z brokułów a potem nadziewana kaczka i wino. Kolacja – przepyszne leczo oraz wyśmienite sałatki, koreczki i inne cudowności dla mojego podniebienia. Nie, nie mogę o tym więcej pisać, bo robię się głodna. W każdym razie, nie narzekajmy na wyjazdy służbowe. Bywają udane!

Dlaczego akurat mój blog?

Witajcie! To mój pierwszy blog, a zatem proszę o wyrozumiałość za wszelkie niedociągnięcia. Przez kilka lat pracowałam w nudnym biurze. Dziś jednak robię to co kocham – jestem przewodnikiem wycieczek zorganizowanych i jeżdżę z turystami po całej Europie.

noclegi w hostelu

Uwielbiam ruch, poznawanie nowych ludzi i miejsc. Blog zaczęłam prowadzić za namową kolegi. Nie chciałam jednak prowadzić kolejnego bloga o podróżach – takich są tysiące i trudno się przebić w gąszczu fantastycznych opowieści. Będę pisać o hotelach i noclegach, bo temat dobrze znam i jest on ważny dla moich turystów. Zapraszam do czytania bloga!